Jedna z instruktorek wracała ze stażu w Bydgoszczy, jadąc małym samochodem. Z tyłu nadjeżdżała rozpędzona BMW — prowadziła kobieta z 1,5 promila we krwi, tuż po awanturze z mężem.
Uderzenie było nagłe. Bez ostrzeżenia.
W ułamku sekundy zrobiła dokładnie to, czego uczono ją na treningach — osłoniła głowę.
Straciła w tym palec. Nie straciła głowy.


